Zabójstwa fok na polskim wybrzeżu - czy są traktowane poważnie?

Już pół roku mija od kiedy sprawa zabijanych na polskim wybrzeżu fok wstrząsnęła opinią publiczną. Od kwietnia do sierpnia tego roku na polskim wybrzeżu znaleziono 20 martwych fok z obrażeniami wskazującymi na ingerencję człowieka, takimi jak rozcięte powłoki brzuszne, uszkodzenia głowy i inne. Wśród nich przeważały młode, niedoświadczone foki, m.in. foka o imieniu Helenka, która wcześniej w ciężkim stanie trafiła na rehabilitację do Stacji Morskiej w Helu.

Przez ostatnie miesiące Prokuratury Rejonowe prowadziły postępowania, co dawało nadzieję na wyjaśnienie okoliczności tych zdarzeń i znalezienie sprawców. Wolontariusze Błękitnego Patrolu WWF, którzy zgłaszali na policję część tych przypadków, wzywani byli do składania zeznań.

 

Dotychczasowe ustalenia

Sekcje zwłok wykonane w ramach postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową w Gdyni jednoznacznie potwierdziły przyczynę śmierci trzech fok - dwóch znalezionych w Gdyni Oksywiu (26.05.18 r.), związanych sznurem obciążonym cegłami oraz znalezionej  w Helu (29.05.18 r.) foki Helenki.

Okazało się, że przyczyną śmierci tych zwierząt był uraz mechaniczny czaszki, w wyniku którego doszło do przerwania mózgowia. Według biegłych, urazy te zostały najprawdopodobniej spowodowane tępym, płaskim narzędziem, mogła to być pałka lub podobny przedmiot. Dodatkowo zwierzęta miały rozcięte powłoki brzuszne - biegli ustalili, że te rany zostały zadane po śmierci.

Niestety, mimo tych szokujących ustaleń Prokuratury Rejonowej w Gdyni, Prokuratury Rejonowe zajmujące się pozostałymi przypadkami, zaczęły umarzać prowadzone postępowania. Z informacji które posiada Fundacja WWF Polska wynika, że umorzono dotychczas minimum 3 postępowania, dotyczące łącznie 13 fok. Jako przyczynę umorzenia Prokuratorzy  podają m.in. stwierdzenie braku znamion czynu zabronionego lub/i niewykrycie sprawców. W uzasadnieniach decyzji o umorzeniu postępowań, czytamy m.in., że:

...foki posiadały na ciele obrażenia mechaniczne mogące świadczyć o tym, że dostały się pod śrubę kutra rybackiego, zaplątały się w sieci  i rany powstały przy wyplątywaniu się ich bądź doznały obrażeń w wodach wewnętrznych Szwecji, gdzie foki traktowane są jak szkodniki i systematycznie wybijane w okresie od 20 kwietnia do 31 grudnia za zgodą szwedzkiego Urzędu do Spraw Ochrony Przyrody. Biorąc powyższe pod uwagę, jak również stan 2 fok - brak owłosienia i znaczny stan rozkładu, można stwierdzić iż do ich ewentualnego uśmiercenia mogło dojść na terenie krajów skandynawskich, a wraz z prądami morskimi oraz naturalnym ruchem wody morskiej, ciała fok zostały samoistnie przeniesione przez Morze Bałtyckie i porzucone na plażach w Polsce.

Jako uzasadnienie decyzji o umorzeniu postępowania podawano również argument, iż w toku wykonywanych czynności - m.in. przesłuchaniu świadków - ustalono, że w nie było ingerencji człowieka.

Niestety, trudno zgodzić się w tymi argumentami. Prokuratorzy nie podjęli wszelkich niezbędnych czynności mających na celu ustalenie prawdziwej przyczyny śmierci fok, przede wszystkim nie przeprowadzili sekcji zwłok. Wskazywane przyczyny zgonu są czysto hipotetyczne i nie mają pokrycia w zebranym materiale dowodowym.

Przykładowo - jedna z fok miała zdjęty skalp, a druga rozcięty brzuch. Tego typu obrażenia świadczą o użyciu ostrego narzędzia (np. noża) i najprawdopodobniej nie mogły powstać w wyniku wyplątywania z sieci lub kontaktu ze śrubą jednostki pływającej. Przemieszczenie zwłok zwierząt z wód szwedzkich jest również nie potwierdzoną i  niemożliwą do sprawdzenia hipotezą.

W celu potwierdzenia przyczyn śmierci zwierząt należało dokonać sekcji zwłok, czego w wielu przypadkach zaniechano, a co było podstawą błędnego założenia, że foki nie zginęły z naruszeniem przepisów ustawy o ochronie zwierząt.

 

Foka pod ochroną? Naprawdę?

Zgodnie z polskim prawem - Art. 35 Ustawy o ochronie zwierząt ,,kto zabija, uśmierca zwierzę (...) podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Ponadto, foka szara jest w Polsce objęta ścisłą ochroną gatunkową. Zgodnie z Ustawą o ochronie przyrody - Art. 127 ,,Kto umyślnie narusza zakazy obowiązujące w stosunku do (...) zwierząt (...) objętych ochroną gatunkową – podlega karze aresztu albo grzywny”.

Kodeks karny mówi, że (Art. 181. § 1) ,,Kto powoduje zniszczenie w świecie roślinnym lub zwierzęcym w znacznych rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”. A (Art 181 KK §2) ,,kto wbrew przepisom obowiązującym na terenie objętym ochroną, niszczy albo uszkadza rośliny lub zwierzęta powodując istotną szkodę oraz kto niezależnie od miejsca czynu niszczy albo uszkadza rośliny lub zwierzęta pozostające pod ochroną gatunkową powodując istotną szkodę - podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”.

Polskie prawo chroni zatem wszystkie zwierzęta, a specjalne przepisy przewidziano dla gatunków chronionych. Jednak, jak widać, jest to ochrona w dużej mierze teoretyczna, gdyż przestępstwa przeciwko zwierzętom nie są przez organy ścigania traktowane z należytą powagą.

Sprawcy, którzy dopuścili się zabójstw fok, a tym samym złamali polskie prawo, nie powinni czuć się bezkarni. Nie wykrywanie sprawców i nie wyciąganie konsekwencji wobec nich, daje ciche przyzwolenie na tego typu, niedopuszczalne zachowania.

 

Co robi w WWF w tej sprawie?

  • Wolontariusze Błękitnego Patrolu WWF zwiększyli czujność i intensywność monitoringu plaż.
  • Wzięliśmy udział w pracach Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Zwierząt, szukając dla ochrony fok wsparcia ze strony parlamentarzystów.
  • Zwracaliśmy się do resortów środowiska i gospodarki morskiej z prośbą aby zajęły zdecydowane stanowisko w sprawie zabójstw fok, a także podjęły konkretne działania  w celu ich lepszej ochrony oraz minimalizowania konfliktów z rybołówstwem.
  • Opracowaliśmy projekt Programu Ochrony Foki Szarej (już w 2012 r.), który niestety do dzisiaj nie został oficjalnie przyjęty przez resort środowiska.
  • Nasi sympatycy zaoferowali nagrodą finansową dla osoby, która pomoże ująć sprawcę
  • Uruchomiliśmy petycję społeczną, mającą na celu uwidocznienie społecznego poparcia dla szeregu postulatów dotyczących minimalizowaniu konfliktu na linii foki-rybołówstwo i lepszą ochronę fok w Morzu Bałtyckim. Podpisało się pod nią już ponad 45,9 tys.osób. Głos społeczeństwa powinien być usłyszany przez organy ścigania i decydentów. Naszym celem jest zebranie jak największej liczby podpisów pod petycją - liczymy na 100 tysięcy! Petycję cały czas można podpisywać na stronie ratujmyfoki.wwf.pl. Historia pokazuje, że nacisk społeczny ma sens - w 2015 roku, za zatwierdzeniem Programu Ochrony Morświna podpisało się ponad 100 tysięcy Polaków, co spowodowało, że został on oficjalnie zatwierdzony przez Generalnego Dyrektora Ochrony Środowiska.

 

Co pozostaje do zrobienia?

Cały czas nie zostały przyjęte i wdrożone plany ochrony morskich obszarów Natura 2000 i Program Ochrony Foki Szarej. Dokumenty te dawałyby podstawę do prowadzenia właściwych działań w celu lepszej ochrony fok i ich siedlisk.

Projekt Planu Ochrony Foki Szarej zawiera zapisy będące wynikiem szerokich konsultacji społecznychz szerokim udziałem interesariuszy, w tym także przedstawicieli środowiska rybackiego, w których wzięło udział 129 osób. Liczymy na to, że odpowiednie instytucje wezmą pod uwagę realną potrzebę i  głos opinii publicznej i dokumenty te zostaną wreszcie dopracowane i przyjęte.

We wrześniu bieżącego roku uruchomiony został długo oczekiwany program rekompensat dla rybaków za straty w połowach wyrządzane przez foki, co było jednym z naszym postulatów. To krok w dobrą stronę, choć niewystarczający. Postulujemy także wprowadzenie rekompensat za zniszczenia narzędzi połowowych. System weryfikacji zgłaszanych szkód musi być przy tym jak najbardziej rzetelny, tak aby dawał rzeczywisty obraz skali i specyfiki zjawiska żerowania fok na rybach złowionych w sieci. Należy mieć nadzieję, że tak będzie.

Równolegle z wypłatą rekompensat dla rybaków koniecznością jest wprowadzenie programów testowania alternatywnych narzędzi połowowych - bezpiecznych dla fok i połowowów, a w przyszłości obligatoryjne wprowadzenie ich do użytku, szczególnie na obszarach najcenniejszych dla ssaków morskich i tam, gdzie konflikt z rybołówstwem jest najbardziej widoczny. Aby tak się stało potrzebny jest system zachęt dla rybaków, np. zwrot kosztów udziału w programach pilotażowych bądź dofinansowania do zakupu alternatywnych narzędzi.

 

Konflikt na linii foka - człowiek

oraz częściej słychać o zmniejszającej się liczebności i pogarszającej się kondycji bałtyckich stad ryb, poławianych przez człowieka. Obecnie nadmiernie poławianych jest ok 60% stad ryb Morza Bałtyckiego objętych limitami połowowymi.

Foki stały się niejako kozłem ofiarnym tej sytuacji. Ludzie znaleźli nowego wroga, nie zauważając zmian wynikających z niezrównoważonego gospodarowania zasobami Bałtyku, zmieniającego się klimatu i zanieczyszczenia wód. Foka, której podstawowym pokarmem są ryby, została obarczona za ich zmniejszającą się ilość. Przedstawiana jako bezwzględny drapieżnik wybierająca ryby z sieci rybackich, zyskała złą sławę.

Należy jednak zdawać sobie sprawę, że problem wyjadania przez foki ryb z sieci jest problemem lokalnym, występującym głównie wokół miejsc, w których koncentrują się foki. Na polskim wybrzeżu jest tylko jedno miejsce stałego występowania fok, w Ujściu Wisły do Bałtyku.

Obwinianie fok za polowanie na ryby, czyli zgodnie z ich pierwotną naturą, jest złym podejściem, nie szanującym podstawowego, naturalnego prawa fok do bytowania w Morzu Bałtyckim. Należy zmieniać taki punkt widzenia i minimalizować konflikt na linii foka - człowiek, jeśli rzeczywiście występuje w danym rejonie, m.in. poprzez rozwijanie i stosowanie alternatywnych narzędzi połowowych, czyli takich, które chronią połowy przed fokami, a jednocześnie są bezpieczne dla tych pożytecznych ssaków bałtyckich, czy wypłatę rekompensat dla rybaków.

  • Sebastian Kobus
  • Specjalista ds. Komunikacji
  • skobus@wwf.pl
  • 785881803
  • WWF Polska