Rząd nadal przegrywa z wirusem ASF

W Parlamencie trwają prace nad projektem poselskim ustawy dotyczącym zwalczania Afrykańskiego Pomoru Świń (ASF). To ważne, bo wirus ze wschodniej dotarł już do zachodniej Polski. Po dyskusji na wspólnym posiedzeniu Sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych, Leśnictwa i Rozwoju Wsi, na początku stycznia sprawa trafi do Senatu. Niestety proponowane przez rząd rozwiązania koncentrują się na intensyfikacji odstrzału dzików i karaniu obywateli za utrudnianie polowań, a nie skutecznych rozwiązaniach proponowanych przez naukowców.

Po kolejnym roku prób zahamowania rozprzestrzeniania się wirusa ASF w Polsce, sytuacja się pogorszyła. Wirus dotarł do trzech zachodnich województw: wielkopolskiego, dolnośląskiego i lubuskiego. Do 15 grudnia potwierdzono w nich wystąpienie 53 przypadków dzików zarażonych ASF. Jak wylicza Pracownia na Rzecz Wszystkich Istot, rządowa specustawa proponuje następujące rozwiązania:

“1. Rok więzienia za spacerowanie w lesie, w którym odbywa się polowanie, a grzywna dla myśliwego nie zachowującego zasad bioasekuracji.

2. Brak kontroli społecznej i instytucjonalnej nad polowaniami.

3. Polowanie z tłumikiem – skrajnie niebezpieczne dla postronnych osób i zwiększające skalę kłusownictwa w całym kraju.

4. Reżim obwodów łowieckich i polowań na prywatnej ziemi przez kolejny rok - brak możliwości wyłączenia ziemi z obwodu.

5. Zaangażowanie w odstrzał i do jego ochrony mają być służby straży pożarnej, policji, a nawet wojska.”

Taka zmiana przepisów pokazuje, że - apel naukowców do rządu z początku roku, o skuteczne działanie, pozostał bez echa. Rok temu setki Polaków wyszły na ulice w obronie dzików, tysiące podpisały internetową petycję o zaprzestanie masakry. Dzisiaj wiemy, że mieli rację. Pomysłem rządu na walkę z wirusem, który wywołuje śmiertelną chorobę dzików i świń jest wyeliminowanie dzika z polskich lasów. Ta decyzja została podjęta mimo, że zarówno specjaliści jak i naukowcy w zakresie biologii i ekologii dzika wykazują, że redukcja w ciągu ostatnich kilku lat populacji nie ograniczyła liczby zachorowań na ASF oraz rozprzestrzeniania się wirusa w Polsce. Odstrzał przynosi skutek odwrotny od zamierzonego. Jak piszą naukowcy, dzieje się tak z kilku powodów: “odstrzał przyczynia się do zwiększenia zasięgów przemieszczania się spłoszonych podczas polowania zwierząt, które zarażają kolejne osobniki, środowisko jest zanieczyszczane krwią zabitych zwierząt, co może stanowić źródło nowych zakażeń. Wreszcie sami myśliwi, przemieszczając się, mogą przenosić wirusa na ubraniach, oponach czy obuwiu na duże odległości. Wiemy też, że pełna bioasekuracja podczas polowania nie jest możliwa”. Wzmożony odstrzał dzików w Polsce nie jest zatem rozwiązaniem.

Rozwiązania jednak są. To właściwie wdrażana bioasekuracja i nadzór weterynaryjny, które nie dopuszczą do przeniesienia wirusa do hodowli. Jak podają sygnatariusze listu środowiska naukowego, za Państwowym Instytutem Weterynarii w Puławach, wszystkie nowe ogniska zarażenia wirusem trzody chlewnej w Polsce są wynikiem przenoszenia go przez ludzi. „Konieczne jest jednocześnie skuteczne usuwanie padłych dzików ze środowiska, tak by ograniczyć możliwość zarażenia kolejnych zwierząt. To właśnie odnajdywanie i usuwanie martwych dzików zarażonych ASF stanowi kluczowy element strategii ograniczania długotrwałego utrzymania się tej choroby w środowisku”, piszą naukowcy. I tu jest kolejny problem, jak podaje Pracownia na rzecz Wszystkich Istot: o ile w „Programie mającym na celu wczesne wykrycie zakażeń wirusem wywołującym afrykański pomór świń i poszerzenie wiedzy na temat tej choroby oraz jej zwalczanie”, na odstrzał sanitarny dzików zarezerwowano aż 10, 3 mln zł (w tym 7.9 mln zł na odstrzał samic przelatek i dorosłych samic dzika), o tyle na aktywne poszukiwanie padłych dzików przeznaczono jedynie jedynie 650.4 tys. zł. Poza tym program wynajdywania padłych dzików wynagradza tylko myśliwych, służbę leśną, policję i wojsko stawkami (200 zł w strefach i 100 zł poza strefami), podczas gdy wynagradzanie obywateli może być dużo bardzo efektywne. Jak dodaje Pracownia, Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego zrobił wyjątek i wynagradzał obywateli za zbieranie padłych zwierząt, dzięki czemu udało się odnaleźć aż kilkaset padłych dzików. 

O tym, że rozpowszechniający się w Europie wirus ASF jest głównie związany z działalnością człowieka i skutkiem słabego zabezpieczania ferm trzody chlewnej oraz braku przestrzegania zasad higieny, mówi nam z kolei Moritz Klose, Program Officer Wildlife Germany and Europe, WWF Niemcy. Jak tłumaczy: “Duża liczba dzików w Niemczech związana jest z uprawą kukurydzy i rzepaku, które są idealnym środowiskiem do życia dla dzików, bo dostarczają im wysokoenergetyczną żywność. Polowanie i wrogowie naturalni, tacy jak wilki, nie zmniejszą liczby dzików. Potrzebujemy bardziej zrównoważonych praktyk rolniczych, w tym dywersyfikacji upraw”.

Wróćmy na koniec do otwartego listu naukowców do Premiera RP. Czytamy w nim, że „jeżeli rząd nie podejmie skutecznych i zdecydowanych działań w celu zapewnienia najwyższych standardów bioasekuracji i nadzoru weterynaryjnego, będzie on bezpośrednio odpowiedzialny za załamanie się branży trzody chlewnej w Polsce”. Najwyższy czas by przestać odpowiedzialność za chorobę przypisywać ludziom sprzeciwiającym się odstrzałowi i organizacjom pozarządowym, a zająć się realną walką z rozprzestrzenianiem się wirusa.

Prawdy i mity na temat transmisji choroby znajdziecie także tu:

 

Źródło:

https://media.wwf.pl/pr/418726/walka-z-asf-po-polsku

https://www.braclowiecka.pl/archiwum/artykul/4534/jak-polityka-moze-wykonczyc-dzika

https://naukadlaprzyrody.pl/2019/01/09/list-otwarty-srodowiska-naukowego-w-sprawie-redukcji-populacji-dzikow/

http://naukawpolsce.pap.pl/sites/default/files/201901/Stanowisko%20PAN%20-%20ASF_15%20I%202019%20final.pdf

https://pracownia.org.pl/pracownia-aktualnosci/482-stanowisko-koalicji-niech-zyja-w-sprawie-specustawy-o-asf